Hiro uczy i bawi… Teraz ani nie uczy ani nie bawi. Ot, takie przemyślenia dotyczące stanu lotek czołowych zawodników PDC.
Podczas oglądania meczów niedawno zakończonych Mistrzostw Świata PDC wpadłem w manię przyglądania się lotkom i ocenianiu ich „stanu”. Całą lotkę trudno ocenić, bo rzadko barrel jest pokazywany, więc najlepiej ocenić na podstawie stanu grotów. Oczywiście groty można wymienić, tanio i szybko, z tym że przyjmuje się, że po wymianie to już nie są „te same” barrele co przed wymianą. No i umówmy się – tym zawodnikom, o których tu wspomnę, nie chciałoby się wymieniać grotów, woleliby wziąć po prostu nowe pudełko z nowymi barrelami. Stan lotek na podstawie grotów też łatwiej ocenić ze względu na to, że to grot „punktuje” i podczas podejścia do maksa lub rzucaniu dablu realizator „najeżdża” kamerą na pole, w które celuje zawodnik. Trudno to zrozumiale napisać, wszyscy wiedzą o co chodzi 🙂
Do rzeczy. Wziąłęm pod uwagę zawodników z czołówki, którzy charakteryzują się albo nowiuteńkimi lotkami albo mocno styranymi.
Zacznę od tych nowiuteńkich… [Polecam powiększać obrazy]
Phil Taylor i widoczne na grotach nacięcia.
Dave Chisnall, niestarty napis „CHIZZY”. Świecą się jak psu jaja, nieskażone papierem ściernym 😉
W Unicornie przoduje Gary Anderson. Lotki nieskażone papierem, nawet śmiem twierdzić, że te lotki wyciągnięte zostały dopiero na sam mecz, bo czarna farba delikatnie tylko naruszona.
Michael Smith i Alan Norris to samo co u Chisnalla – świecą się jak psu … 😀
No to teraz przejdźmy do tych „nieco” ogranych. Zacznę od reprezentanta Targeta – Lewisa. To taka odpowiedź na 2 pierwsze propozycje na samej górze (Taylor i Chisnall).
Widać, że były ostrzone, ale nie są jakoś mocno sfatygowane.
Następny w kolejce Peter Wright. Oczywiście Szkot co rusz zmienia lotki, chwali się, że w ciągu roku potrafi 200 kompletów testować <załamka> Akurat tymi rzucał od kilku tygodni. Mocno zniszczone. Przyjrzyjcie się na ten grot najbliżej dolnego lewego roku. Czy tylko mi się wydaje, że on jest krzywy? 😉
No i niekwestionowany lider (wszystkiego) – Michael van Gerwen. Te lotki to chyba pamiętają jak jeszcze Michael był rudy 😀
Rudyyy, rudy się … 😀
Jak zawodnik się przyzwyczai, takimi lotkami będzie rzucał. Jeden woli stare, wyślizgane, nieco przybrudzone potem jak Van Gerwen, drugi bierze nowiuteńkie z pudełka jak Gary Anderson. Mówimy oczywiście o realiach gwiazd światowego darta, które pewnie mają swoje lotki za darmo dostarczane od producenta, a dla którego koszt wyprodukowania kompletu to kilka funtów (potem odrobi na nas, skoro trzeba co roku wypuścić zawodnikowi nowe lotki, bo paseczek dochodzi albo jakiś cygański ząb).
W naszych amatorskich realiach często problemem jest założenie nowych piór na mecz w telewizji (bez urazy Krzysztofie). Chociaż słyszałem głosy, że niektórzy nie lubią nowych piórek, tylko takie już trochę „rozegrane”.
Osobiście nie wyobrażam sobie otwierania codziennie nowego pudełka z lotkami. Przecież zawodnik nie trenuje w domu starymi, a na scenie nie gra nowymi, bo jednak każdy dąży do podobnych warunków w domu i na turnieju. Co potem robić z tymi górami „używanych” lotek? 😀








