Premier League Week 12

Po krótkim rozbracie z dartem powracamy do Premier League. Tym razem trafiamy do Manchesteru, gdzie rozegrana zostanie 12. kolejka.

Spotkania Thornton – Wright i Anderson – Thornton odpuszczam na wstępie z dwóch powodów: oba mecze rozgrywane są pomiędzy Szkotami, rozpoczynają lub kończą wieczór (a tych meczów nie lubię typować). Z jednej strony obawiam się beznadziejnie grającego Thorntona, z drugiej strony i Wright i Anderson powinni wygrać (Wright – 3 porażki z rzędu, Andersona czekają 2 mecze, z Taylorem raczej za dużo nie ugra, a potrzebuje punktów, żeby wejść do TOP4). Meczu MVG – Chisnall również nie typuję, bo żaden wynik nie będzie niespodzianką. Linie na maksy ustawione wysoko, nic mnie nie przekonuje.

Gary Anderson v Phil Taylor

Typ: Phil Taylor @ 1,57  minus

Niby Taylor, ale jednak bez przekonania. Taylor zrobił na mnie wielkie wrażenie w Berlinie, gdzie robił piękne średnie (104.78 z Chisnallem, 109.98 z M. Smithem, 102.90 z Buntingiem i 107.12 z van Gerwenem). Taylora za tydzień czekają 2 mecze, więc można liczyć, że straci punkty (RvB i Chisnall). Dzisiaj to Anderson zagra 2 mecze, najpierw z Phil’em, a później z Thorntonem. Jeśli Phil zagra na swoim poziomie to Andersona powinien spokojnie pokonać. Ale Gary potrafi zagrać swoje. Warto zauważyć, że w tej edycji Taylor przegrał z Andersonem 5-7, podobnie było w poprzedniej edycji, mecz zakończył się również wynikiem 5-7. Uważam, że wygra „The Power”, ale proponuję typ za niewielką stawkę.

Raymond van Barneveld v Adrian Lewis

Typ: Adrian Lewis +1,5 @ 1,57 minus

Typ: Adrian Lewis średnia powyżej 97,5 @ 1,91  2/10j minus

Adrian zajmuje 7. miejsce z dorobkiem 10 punktów. Jego gra nie jest świetna, jest zaledwie dobra. Na German Darts Masters nie przekonywał, zanotował półfinał, ale to zasługa jego rywali. Średnie notował w granicach 90-94. Raymond z Berlina uciekł szybko, bo przegrał już w 1. meczu. Nie obyło się bez niespodzianek, bo Raymond zasłabł na lotnisku i trafił do szpitala. Dzień później obchodził 47-te urodziny. O motywacji obu panów nie będę mówił. Niby wszystko przemawia za Raymondem, i średnie, i dable, i ostatnie wyniki. Ale kiedy Lewis ma sie przełamać jak nie teraz? „Barney” tylko raz przegrał (z Newtonem), 6 wygranych i 5 remisów, notuje serię 3 wygranych z rzędu. Lewis przeciwnie – przegrał 3 ostatnie meczu, wcześniej 3 remisy pod rząd. Wszyscy wiemy, że w Premier League niespodzianki są na porządku dziennym, dlatego też uważam, że „Barney” nie zdobędzie dzisiaj kompletu punktów.

 

Z wcześniejszych dwóch typów: Taylor + Lewis (+1,5) = 2,47 @  3/10j