Ostatni turniej pokazowy w sezonie. Tym razem 16 zawodników, w tym niemalże cała światowa czołówka, zagra w Sydney. W ubiegłym roku turniej wygrał Phil Taylor, pokonując w finale van Gerwena 10-3. Czy w tym momencie jest ktoś, kto może zagrozić tym dwóm zawodnikom?
1. RUNDA
Wahałem się grać tę rundę i ostatecznie postanowiłem zagrać dubla za niewielką stawkę.
Michael van Gerwen v Warren Parry
Typ: Michael van Gerwen -3,5 @ 1,61 ![]()
Michael jest dla mnie zdecydowanym faworytem dnia jutrzejszego. Holender w wywiadzie mówił, że chce wygrać w Australii, w ubiegłym roku oraz w Perth przegrał z Taylorem. Forma jest, tego nie można zaprzeczyć. Przed tygodniem gromił rywali, średnie 95,94, 118,21 (!), 101,82 i 103,02 (z Taylorem, ale nie wystarczyło do wygranej). Warren Parry to „jedynka” w Nowej Zelandii. Trudno mi cokolwiek sensownego o nim napisać, mogę jedynie przytoczyć jego wynik z Perth – przegrana z Wrightem 1-6 (średnie 97.08 – 84.35). Pogromu do zera raczej nie będzie, a 2 legi na koncie Parry’ego to maksimum, na co zapewne dopuści van Gerwen.
Phil Taylor v Paul Nicholson
Typ: Phil Taylor @ 1,18 ![]()
Paul Nicholson ma wielkiego pecha do losowań w Australii. Dwa razy dostał dziką kartę jako gospodarz i dwa razy trafiał na dwóch czołowych zawodników świata. Nawiązując do wstępu, czy w tym momencie jest ktoś, kto może zagrozić Taylorowi lub van Gerwenowi? Uważam, że nie. Phil po wtopie z Chisnallem w Singapurze zagrał wyśmienicie w Perth, gdzie wygrał. Jego średnie – 96.72, 108.86, 106.55 i 105.08. Do tego warta uwagi 10. lotka (po 7 perfekcyjnych). A Nicholson po przejściu do Winmau, wbrew moim przewidywaniom, gra dobrze. W Perth najpierw pewne zwycięstwo na Tichowitschem 6-2 (średnia 98,61) i następnie porażka ze „Shrekiem” 3-8 (101,88 nie wystarczyła na te 118,21). Format krótki, bo tylko do 6 wygranych legów, zadecydować może wygranie bulla, ale uważam, że to Taylor awansuje dalej, tym bardziej, że broni ubiegłorocznego zwycięstwa.
Michael van Gerwen -3,5 + Taylor = 1,90 @ 2/10j ![]()
———————————-
Zwycięzcą Sydney Darts Masters
Typ: Phil Taylor @ 1,80 3/10j ![]()
Skoro Michael sam się wyeliminował to kto ma wygrać ten turniej jak nie Taylor? Phil w ćwierćfinale zagra z Chisnallem i jak przewiduję poniżej wygra z nim. W półfinale zagra prawdopodobnie z Whitlockiem. Wiadome, wtedy publiczność będzie przeciwko Anglikowi, ale na niego to nie działa. Albo działa – gra jeszcze lepiej. W finale Wade/Wright/Bunting. Nie wiem, który z tych zawodników mógłby poważnie zagrozić 16-krotnemu Mistrzowi Świata. Do tego należy zauważyć, że z każdą kolejną rundą dystans się zwiększa, co zdecydowanie działa na korzyść Taylora. Jeszcze gdyby organizatorzy ustawili półfinał Phila jako pierwszy w kolejności to już byłoby całkiem dobrze. Ale na to nie liczę.
James Wade v Warren Parry
Typ: James Wade @ 1,20 ![]()
James może nie zagrał na dobrym poziomie z Tichowitschem, ale wygrał pewnie 6-1. Dable trochę nie siedziały, bo tylko 35% skuteczności. Wygrana z Australijczykiem nie była specjalnie wymagająca, bo gospodarz miał problemy nawet z ustawianiem dabla singlem. Średnia 79,13 i tylko 1 z 10 lotek wykorzystanych na podwójnych. Dla mnie to gość rzuca dziwnie, giba się na wszystkie strony, przyznam, że trochę się męczyłem oglądając go. Ale wróćmy do tematu. Wade jest takim zawodnikiem, który potrafi się dostosować do poziomu przeciwnika, czyli do średniej. Tutaj jego średnia była o 6 punktów wyższa. Przed tygodniem kiedy w 1. rundzie w Perth grał z Beau Andersonem, wygrał 6-2, a na średnich było 88,84 – 79,02. W kolejnym meczu z Wrightem zwycięstwo zapewnił sobie dopiero w deciderze, a na średnich 93,83 – 87,86. W półfinale 6-10 z van Gerwenem, ale na średnich różnica punktu: 101,82 do 100,71 na korzyść Holendra. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Żeby udowodnić moją hipotezę, że Wade dostosowuje się do przeciwnika i nie do końca potrafi grać swoje jak chociażby Phil Taylor. I w tym momencie, paradoksalnie, przywołuję przykład meczu Taylora z … Wadem. Półfinał The Masters i 10-1 dla „The Power”, a na średnich różnica ponad 30 punktów!
Jamesa zaczynam co raz bardziej lubić, bo daje zarobić. Gra swoje, dochodzi do ćwierćfinałów czy półfinałów i kończy swój udział. Ale właśnie rzadko zdarzają mu się wtopy w początkowych fazach turniejów. Wade doskonale wie, jaka ogromna szansa stoi teraz przed nim. Tutaj powinienem opisywać 3-ci mecz z van Gerwenem w przeciągu 3 tygodni, ale … no właśnie. To co stało się woła o pomstę do nieba. Michael zamknął 152 i 164 i wyszedł na prowadzenie 4-0. Wówczas Parry wygrał swojego pierwszego lega i zaczęło się pajacowanie Holendra. Przybicie żółwika (Michael uznał to za wyczyn „wygrał ze mną lega”) i próba zamknięcia 150 trzema bullami. Dalej 5-1 i van Gerwen zniknął w czeluściach swoich cieszynek. A Parry rzucał swoje … Mecz zakończył na średniej 84,07.
Pozwolę sobie jeszcze przywołać średnią Parry’ego z turnieju w Perth – 84,35. James pewnie zagra na poziomie 93-95, więc nie wiem na jakie wyżyny musiałby się wspiąć Warren, żeby zagrozić dużo bardziej doświadczonemu rywalowi. Dystans do 8 wygranych co zdecydowanie działa na korzyść Anglika.
Phil Taylor – Dave Chisnall
Typ: Phil Taylor @ 1,25 ![]()
Trzy mecze w 3 tygodnie, na razie jest remis 1:1. W Singapurze wygrał Chisnall 10-6 (bardziej to Taylor przegrał), w Perth 10-4 na korzyść Phila. Ten mecz w Singapurze to była wpadka, zawiodły dable. Przed tygodniem pokazał klasę, o czym najlepiej świadczą średnie. Dystans krótszy niż w poprzednich spotkaniach, bo tylko do 8, ale liczę na pewne zwycięstwo obrońcy tytułu.
James Wade + Phil Taylor = 1,50 @ 5/10j ![]()
—————————————–
Phil Taylor v Kyle Anderson
Typ: Taylor -3,5 @ 1,33 ![]()
Typ: Phil Taylor powyżej 3,5 180’s @ 1,83 3/10j ![]()
Nie mam wątpliwości kto wygra ten mecz i zamelduje się w finale. Kyle osiągnął bardzo dobry wynik w turnieju, miał zostać „pożarty” przez van Barnevelda, a nie dość, że z nim wygrał to jeszcze rozprawił się gładko z gwiazdą i nadzieją Australii – Whitlockiem. A z „Czarodziejem” wygrał przede wszystkim dzięki wyśmienitej skuteczności na dablach (8/11) oraz słabej dyspozycji rywala (
3/12). Skoro już tak porównuję, to podam wynik dzisiejszego meczu Taylora: średnia 110.36, 80% skuteczności na dablach, 2 zamki z rzędu 128 (T18-T14-D16) na mecz. Kyle zrobił spore postępy odkąd przeniósł się do Anglii, ale nie daję mu większych szans w tym starciu. Dystans do 10 wygranych legów, więcej jak 6 legów nie daję Australijczykowi.
Od wielkiego powrotu Taylora (czyli od World Matchplay) obserwuję szczególnie jego maksy. Doszedłem do jednego wniosku – Phil w meczach z dobrymi przeciwnikami nie chce za wszelką cenę zdobyć maksa. Kyle Andersona niestety nie mogę zaliczyć jako zagrożenia dla „The Power”, więc wydaje mi się, że Anglik jutro nie będzie specjalnie „latał” po tarczy tylko rzucał maksy. Po za tym, znowu mam przeczucie, że Taylor może zakończyć lega 9-lotką. Z tego co się orientuję na kontynencie australijskim jeszcze nie byliśmy świadkami telewizyjnego perfekcyjnego lega. No cóż, w tym momencie chyba tylko Phil jest w stanie tego dokonać. Widać, że aż korci, kiedy po 3-4 perfekcyjnych nie trafia i kręci głową. Jak już napisałem wyżej, minimum 10 legów, ale Anderson powinien chociaż symboliczne 2 legi zdobyć, co daje nam 12. W pierwszej rundzie z Nicholsonem (6-2) zaledwie 1 maks, w ćwierćfinale z Chisnallem (8-2) 3 maksy. Dzisiaj rozmawiałem ze znajomym przewidując jaką linię może dać bet i od razu powiedziałem, że idealną byłaby 3,5. Minimum 4 maksy dla Taylora. Kibice kochają maksy, Phil kocha maksy (i perfekcyjne legi), kibice za to kochają Taylora.