Przed ostatnią kolejką, popularnie nazywaną Judgement Night, mamy następującą sytuację: zawodnicy – van Gerwen, Wright, van Barneveld, Lewis i Anderson są bezpieczni i zagrają w kolejnej rundzie. Whitlock na pewno już odpadł. W grze o spadek są: Thornton, Chisnall, Newton (wszyscy po 6 punktów). Pech chciał, że wszyscy czterej panowie spotkają się w bezpośrednich pojedynkach między sobą. Najpierw Chisnall v Newton (jako 4. mecz wieczoru) oraz Taylor v Thornton (jako ostatni). A dlaczego w ten sposób PDC postanowiło ustawić kolejność meczów?
Jeśliby najpierw Taylor wygrał z Thorntonem to wielce prawdopodobny byłby remis w meczu Chisnall – Newton (ustawka?). A tak, albo Chisnall – Newton zaryzykują remis czekając na Taylora, albo zagrają bez kalkulacji. Właściwie to wszystko leży po stronie Taylora i zależy od tego, czy bardziej lubi Thorntona czy Newtona i Chisnalla.
Thorntonowi do utrzymania, niezależnie od wyniku Chisnall – Newton, wystarczy remis. Wówczas tych 3 zawodników (również przy remisie Chisnalla z Newtonem) będzie miało po 7 punktów, ale bilans legów będzie wyglądał następująco: Thornton -1, Chisnall -5, Newton -13. Wtedy spadnie Newton. Zwycięstwo Chisnalla lub Newtona zapewnia utrzymanie zwycięzcy oraz powoduje spadek przegranemu (ewentualnie jeśli wygra Newton, a Thornton przegra 0-7 lub 1-7 to spadnie Thornton). Ale tego ostatniego nie zakładajmy.
Podsumowując, uważam, że Taylor nie zrobi przysługi Thorntonowi i „spuści” go z ligi, po ustawionym remisie Chizziego z Newtonem. Kursy warte uwagi, myślałem, że buki dadzą bardziej wyrównane kursy, a tu niespodzianka. Ja nadal uważam, że drugim zawodnikiem, który odpadnie jest Thornton, dlatego też proponuję poniższy dubel, po naprawdę kuszącym AKO.
Chisnall v Newton – X @ 4,00
Taylor v Thornton – Taylor @ 1,50
AKO: 6,00 1/10j
Phil Taylor v Robert Thornton
TYP: Robert Thornton średnia over 96,5 @ 1,83 4/10
Czekam na ten zakład od dwóch tygodni. Kursy na tę linię najpierw wystawił Betway (niedostępny dla Polaków), a później Bwin wystawił linię 97,5. Samo spotkanie opisałem już powyżej. Motywować zawodników nie trzeba, wiedzą o co grają. Więc dlaczego Thornton? Dlatego, że żeby zbliżyć się chociaż do Taylora musi zrobić średnią przynajmniej te 97. Robert miał prawie 2 tygodnie wolnego (pojawił się w Crawley na PDPA, gdzie szybko odpadał), które na pewno wykorzystał do budowania formy. Thornton jak musi to wygrywa i to w świetnym stylu. Pamiętacie chociażby mecz z Andersonem? 105,21 i 8 maksów w 9 legach! Ale „The Thorn” był wtedy po dwóch porażkach, dlatego musiał. Oczywiście wysoka średnia (czy też wyższa niż przeciwnik) nie oznacza, że mecz jest wygrany. Bo można rzucać same „tony”, a na podwójnych nic nie trafiać i przegrać mecz. Kieruje się tutaj tym, że Taylor jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem, który nie dość, że rzuca duże „oczka” to jeszcze jest niesamowicie skuteczny na dublu. 96,5 Thorntona jak najbardziej do pokrycia.
[ratings]